Wywiad z Małgorzatą Niemczyk managerką sklepu „Niebo”

Jest wtorek, samo południe. Jesień czuć w powietrzu, a ja marzę o jakimś ciepłym napoju żeby się rozgrzać. Włączam GPS i  przemierzam ulice urokliwej Warszawskiej Pragi w kierunku ulicy 11 listopada, przy której znajduje się nasz fundacyjny sklep charytatywny „Niebo.” W duchu uśmiecham się do swoich myśli, które mówią: „Jesteś zuchem, dzisiaj się nie spóźnisz.” 😉 Docieram co celu, ze sklepu wychodzi uśmiechnięta młoda mama z synkiem, a w ręce trzyma reklamówkę pięknych ciuszków dla chłopca. W drzwiach z promienną twarzą wita mnie Gosia managerka sklepu, z którą byłam umówiona na rozmowę. Od razu proponuje mi ciepłą herbatę, a ja mam wrażenie, że czyta w moich myślach. Rozglądam się po sklepie i od razu czuję się jak u siebie, ciepłe kolory ścian i uśmiechnięci wolontariusze stwarzają niesamowitą atmosferę tego miejsca. Siadam na zapleczu z gorącym naparem. W tle słyszę rozdzwaniający się co chwilę telefon Gosi, a ja obserwuję z uśmiechem jej cudowną energię i delektuję się chwilą. Po kilku minutach siadamy z Gosią w wygodnej kanapie i zaczynamy rozmawiać jakbyśmy znały się od lat.

Pytam: Jak Ty to robisz? Jesteś takim dobrym duchem tego miejsca, takim Bożym wariatem. Dom, dzieci, praca zawodowa, pasje, rozjazdy i jeszcze milion innych rzeczy, a jeszcze znalazłaś czas by rozkręcać to tak cudowne miejsce? Skąd Ty się w ogóle wzięłaś? 😉

(Śmiech) Jestem prawdziwą góralką z silnym charakterem i oddaną Matce Bożej :)) Owszem mam mnóstwo swoich zajęć i pasji, ale jestem też dziewczyną Maryjną i wierzę od zawsze, że Ona mnie prowadzi. Moja koleżanka, która działa przy fundacji „Pasja Życia” zna mnie i moje doświadczenie, tak więc kilkakrotnie namawiała mnie, abym przejęła zarządzanie sklepem i rozkręciła to miejsce. Broniłam się rękami i nogami za każdym razem odmawiając. Jednak nie dawało mi to spokoju i zawierzyłam tę sprawę Maryji wiedząc, że Ona się tym zajmie. No i się zajęła, poczułam w sercu, że powinnam spróbować i poświęcić na to dzieło swój czas. Wkładam w to całą siebie i swoje serce wierząc w to, że ile da się od siebie dobrego tyle samo do Ciebie wróci. Także pomagam i staram się to robić jak najlepiej. Wchodząc w to miejsce na pewno je przemieniłam swoją pracą. Nie duchowo, bo piękny Duch Boży tutaj był, ale byłam też z szacunkiem rzecz jasna dość wymagająca do siebie i osób współpracujących i dlatego to miejsce powolutku zaczęło się zmieniać. Szanuje ja i osoby z którymi pracuję, każdą osobę, która tutaj przychodzi i dzięki temu tym osobom chce się tutaj znowu wrócić.

Ja: Jaka w ogóle jest idea sklepu „Niebo?”

Gosia: Idea jest czymś wspaniałym, bo ludzie dobrego serca w bezinteresownym geście przynoszą do nas wszystko to czym chcą się podzielić z innymi, a my dzięki temu możemy to sprzedać i przeznaczyć dochód ze sprzedaży na rozwój budowy ośrodka „Pasja Życia” w Legionowie. Pomysłodawczynią tego miejsca była nasza Siostra Jolanta Glapka i to się dzieje i pięknie się dzieje 🙂 Do nas każda osoba może przyjść, przynieść co zechce lub kupić to czego na dany moment potrzebuje. Bywa, że niektóre osoby wchodzące do sklepu nie kupują niczego, ale spotykają się z ciepłem, zrozumieniem, akceptacją i chcą po prostu u nas pobyć i porozmawiać. Zdarza się nawet tak, że darczyńca przynosi coś w darze, a potem sam to kupuje by wesprzeć nasze działania 🙂

Jednak najważniejsze w tym miejscu dla nas jest to, aby osoby, które tutaj wchodzą czuły się komfortowo i dobrze. My też pomagamy i doradzamy, jesteśmy na równi z każdym napotkanym tu człowiekiem. Jeśli przychodzi starsza Pani i chce sobie z nami po prostu posiedzieć to wypijemy z nią herbatę i posiedzimy. Chcemy bardzo, aby osoby które tutaj przychodzą poczuły, że w tym miejscu jest Pan Bóg i że to nie jest obłudne tylko wynika z czystej miłości.

Ja: To się czuje, ja to czuję od pierwszej chwili jak tu weszłam. Cudowna atmosfera 🙂

Ja: Słyszałam, że w tym miejscu odbywają się również warsztaty i inne wydarzenia”

Gosia: Tak. Zamysł jest taki, aby to miejsce tętniło życiem, abyśmy również w jakiś sposób mogli podziękować naszym darczyńcom, dlatego organizujemy różne wydarzenia dzięki, którym możemy to uczynić. Poza tym te chwile łączą nas wszystkich i jednoczą wszystkie te osoby, które przychodzą np. na warsztaty i mogą również otrzymać coś w zamian od nas. W tej chwili mamy warsztaty szydełkowania, które prowadzi przewspaniała Pani, która dzieli się z innymi swoim talentem. Mamy cudownych klientów, którzy mają mnóstwo pomysłów na podzielenie się swoimi pasjami, a my chcemy umożliwić im to tutaj.

Ja: Czy osoby, które z Tobą tworzą to miejsce wzięły się po prostu przysłowiowo: „z ulicy,” z rekrutacji, czy może same się zgłosiły?

Gosia: Nie. Panie i Pan wolontariusz, którzy tu pracują ze mną już byli w tym miejscu jak się pojawiłam, bo sklep ma już dwa lata. I przyjęli mój pomysł na to miejsce, bo moim założeniem jest niesienie jak najwięcej miłości ludziom, którzy do nas przychodzą. Tworzymy razem jeden team z zespołem jest między nami ogromna dawka szacunku, zaufania i jedności.

Ja. Powiedziałaś wolontariusze? Czyli to są głównie osoby, które poświęcają swój wolny czas, aby budować to miejsce?

Gosia: Tak 🙂 Mamy między innymi Pana Tomka, którego poznałaś przed chwilą, który przychodzi do nas dwa razy w tygodniu i robi to z czystej miłości i chęci pomocy. Wspaniały, świetny chłopak! Doceniam bardzo, że tu z nami jest i staram się jak najczęściej mu to mówić, bo czasem zwykłe słowo: „dziękuję” znaczy więcej niż wyszukane górnolotne słowa. Mamy również Panią Krysię i Panią Basieńkę, które są bardzo zaangażowane – jak powiem: „robimy” to nikt tutaj nigdy nie protestuje, tylko faktycznie robimy 🙂

Ja: Tak wciąż myślę sobie o tym, skąd Ty masz siłę żeby to wszystko pogodzić… Ale na przestrzeni mojego życia doszłam do takiej prawdy, o której często mówię, że siła rodzi się z chęci. Czy Ty się z tym zgadzasz?

Gosia: Tak, oczywiście. Jeżeli człowiek chce to może góry przenosić, a jeżeli jest zamknięty i nie chce niczego słyszeć to wtedy ma problem sam ze sobą. Więc trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte 😉 (śmiech).

Ja: Jakieś plany na przyszłość? 🙂

Gosia: Oj taaak, planów jest sporo. Siostra Jola jeszcze o tym nie wie (śmiech), ale moim celem jest, aby choć w pięciu miejscach w Warszawie powstały takie sklepy „niebo” byśmy mogli trafić do jak największej ilości osób z miłością 🙂

Ja: Podsumowując naszą rozmowę mam takie nie małe poczucie, że gdyby nie Pan Bóg to to miejsce by w ten sposób nie funkcjonowało?

Gosia: Bardzo dobre podsumowanie 🙂 Bo wszystko co się robi, trzeba robić na Chwałę Bożą i bez Niego by się to nie udało. A kluczem do wszystkiego jest miłość.

Pięknie dziękuję za rozmowę.

Ola

Wszystkie dary, które chcielibyście podarować na cele sklepu „niebo” można przynosić bezpośrednio na miejsce: ul. 11 Listopada 10, Warszawa. (Wszystko znaczy wszystko bez wyjątku 😉 t.j. ciuchy, rzeczy, garnki, maszyny do pisania, maszyny do szycia, buty, książki, meble itd).

 

 

Leave a Reply